fbpx

Uniwersytet Stanforda: multitasking to przekleństwo

Wielu z nas uważa, że jest świetnymi wielozadaniowcami – nie straszne nam załatwianie trzech spraw naraz, pisanie maila przy rozmowie przez dwa telefony i czytanie raportu w międzyczasie.

Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda są bezlitośni dla tych przekonań.

 

Osobiście nie należę do zwolenników multitaskingu i osoby pracujące w tym trybie uważam za wybitnie trudnych współpracowników, którzy preferują raczej powierzchowne zgłębianie problemów i rozwlekanie każdego zadania w nieskończoność.

 

Z tym większą radością przywitałem nie pierwsze już badania dowodzące, że multitasking to bzdura, czy mówiąc ładniej mit, zaś ludzki umysł nie jest biologicznie do niego zdolny – ale to już wiedzieliśmy wcześniej. Mówiąc najprościej, ludzki umysł nie potrafi pracować w trybie wielozadaniowym, po prostu super-szybko przełącza się między zadaniami, co oznacza, że stawia się przed nim poważny problem – konieczność przywoływania z pamięci treści zadania do którego się przełącza.

 

Wielokrotne i szybkie przełączanie sprawia, że mózg traci wydajność, przechodzi w tryb pracy powierzchownej, co gorsza odzwyczajony od pracy w głębokim trybie skupienia protestuje, gdy multitasker próbuje zmusić się do przeprowadzenia jednej sprawy od początku do końca. Badania pokazują, że przełączanie się między zadaniami może zjeść nawet 40% czasu przeznaczonego na ich wykonywanie! A to wszystko z powodu konieczności odświeżenia treści zadania, celów, narzędzi, miejsca, w którym przerwano jego wykonywanie.

 

Największym problemem wielozadaniowców nie jest jednak sam fakt tego, że ponoszą potężne koszty mentalne żyjąc w przekonaniu, że kontrolują swoją wielozadaniowość, kiedy to badania pokazują, że jest dokładnie odwrotnie. Największym problemem są koszty, jakie ponosi otoczenie wielozadaniowca, zmuszone do przełączania się między zadaniami w rytm jego pracy.

Zostaw odpowiedź