fbpx

Wakacje – czas pracy w biznesie i Formule 1

Jeśli jesteś pracownikiem działu marketingu i nudzisz się w wakacje, to powinieneś spodziewać się rychłego wymówienia. Jeśli jesteś szefem i nudzisz się w wakacje – powinieneś spodziewać się rychłego zamknięcia Twojego biznesu.

Takie wnioski płyną z moich obserwacji bliższego i dalszego otoczenia w różnych branżach, także w tej, w której pracuje.

 

Część przedsiębiorstw zbiera właśnie żniwa – np sklepy sportowe, branża CB, budowlanka. Zaś druga część gorączkowo przygotowuje się do zebrania plonów w sezonie jesienno-zimowym.

 

Cały ten proces przypomina mi nieco sezon królowej motosportów – Formuły Pierwszej. Tydzień temu w F1 rozpoczęły się trzy tygodnie “wakacji”, które zakończą się w ostatni weekend lipca – wraz z początkiem wyścigowego weekendu MAGYAR NAGYDÍJ GRAND PRIX 2013 u naszych południowych sąsiadów Węgrów.

 

Są to wakacje wzięte w cudzysłów, ponieważ właśnie jesteśmy na półmetku sezonu i wszyscy przez 3 tygodnie będą niezwykle intensywnie pracować nad nowymi elementami swoich aut wyścigowych. Przedni spojler, podwójny dyfuzor podłogowy, poprawiona skrzynia biegów, a nawet nowy klucz hydrauliczny, który pozwoli skrócić czas zmiany opon z 3 do 2.7 sekundy (mechanicy Red Bull Racing coś o tym wiedzą; wie o tym sporo także kamerzysta potrącony przez niedokręcone koło z auta RBR).

 

W Formule Pierwszej jest jak w biznesie, nikt nie płaci za spóźnienie się na mecie tylko o pół sekundy. Lub płaci bardzo niewiele. Tłumacząc to na język handlowy – jeśli klient kupi u Twojej konkurencji, nie licz, że ze współczucia kupi taki sam produkt także u Ciebie. Choć byś był tylko o włos gorszy.

 

Cała sztuka wygrywania w wyścigach i w biznesie polega na zdolności identyfikacji problemów, a następnie konstruktywnego ich rozwiązania. Chociaż emocjonujemy się kolejnymi okrążeniami na torze, to walka o mistrzostwo sezonu rozpoczyna się wiele miesięcy przed jego startem. To co widzimy na torze i w słupkach sprzedażowych, jest efektem wdrożonej koncepcji.

 

W F1 mamy co roku nowy regulamin, który jest swoistym katalizatorem zmian, czynnikiem, którzy Anglicy określają “game-changing”, dlatego zespoły wyścigowe mają z reguły ułatwione zadanie – nowe zakazy i nakazy wskazują, gdzie trzeba zmienić projekt auta.

 

W biznesie jest już trudniej – proroków jest wielu, nikt nie spisuje co roku nowych reguł gry, chociaż wiemy, że one wyraźnie i coraz szybciej podlegają zmianom. Każdy sam musi zidentyfikować “regulamin na nowy sezon” i wykonać ciężką pracę, tak aby zaprezentować się w trakcie wyścigu jak najlepiej.

 

Stąd jeśli właśnie teraz nie jesteś w gorączce sezonu sprzedażowego lub nie ślęczysz nad nowymi rozwiązaniami w swoim sklepie internetowym lub w całym systemie sprzedaży, bo uważasz, że wakacje to czas wypoczynku, to prawdopodobnie jesteś wielkim szczęściarzem lub organizacja w której pracujesz stoi nad przepaścią i nie zawaha się zrobić kolejnego kroku na przód.

Zostaw odpowiedź