fbpx

Washington Post: NSA zhakowało Google i Yahoo

Tak jeżące włos na głowie nowości przyniosły kolejny kontrolowane przecieki od Edwarda Snowdena, które jako pierwszy opublikował Washington Post.

 

181.280.466 to zawrotna liczba przejętych rekordów, które zawierają meta informacje, zwykły tekst, a nawet nagrania audio i video.

 

Jakim cudem doszło do tak potężnego przejęcia danych? NSA skorzystało z kruczka prawnego, który pozwala jej dowolnie przejmować informacje poza terytorium USA. Tym oto sposobem dobrano się do kabli łączących amerykańskie i zagraniczne centra baz danych Google’a i Yahoo.

 

Warto dodać, że nie mamy tu do czyniena z system PRISM, a z zupełnie innym programem zwanym MUSCULAR, o istnieniu którego nie wiedziało ani Google, ani Yahoo. Cały wybieg miał na celu obejście dokumentu FISA (Foreign Intelligence Surveillance Act). W oficjalnych komentarzach szefowi działów bezpieczeństwa Yahoo i Google wypowiadają się jednoznacznie: żadna z firm nie udzieliła zgody na tego typu działania.

 

Nieoficjalnie szeregowi inżynierowie Google odpowiedzialni za bezpieczeństwo są wściekli. Z pewnością powodów do zadowolenia nie mają też udziałowcy spółki.

 

Bodaj pierwszy raz mamy do czynienia z sytuacją, kiedy to ucieczka centrów baz danych poza granice kraju okazała się niekorzystna dla amerykańskich firm. Dotychczas była to skuteczna metoda na ukrywanie niewygodnych faktów lub danych przed macierzystym rządem. Tym razem stała się fundamentem nowej metody szpiegowskiej.

Fascynujące odwrócenie ról.

 

Szczegóły działań NSA, które łamały protokoły bezpieczeństwa Google znajdziecie na stronach The Washington Post

http://apps.washingtonpost.com/g/page/national/the-nsa-is-hacking-private-networks/542/

Zostaw odpowiedź