fbpx

Wirutalne rejestry – realne faktury

Kolejne firmy domagają się zapłaty za publikacje danych dotyczących przedsiębiorców. Metody nadużyć stale się zmieniają, jednak schemat i sposób działania jest zazwyczaj podobny. Dlatego, aby uniknąć niepotrzebnych kosztów nerwów, warto zwracać uwagę na korespondencję, która kierowana jest na nasze skrzynki e-mailowe, ale również na tę, która trafia do naszych firm bezpośrednio – tradycyjną pocztą.

Naciągacze są coraz bardziej zuchwali, dziś powszechniejsze jest kontaktowanie się firm odpowiedzialnych za prowadzenie pseudorejestrów internetowych – drogą telefoniczną. Oto kilka metod internetowych naciągaczy, a także sposoby uchronienia się przed ich działalnością.

 


O jednym z wielu tego rodzaju incydentów informowaliśmy z początkiem kwietnia w tym wpisie: ch internet business solutions, który stał się gorącym tematem do dyskusji, a do redakcji Mensis.pl wciąż spływają informacje od poszkodowanych.


Firmy rzekomo prowadzące rejestry przedsiębiorców lub rejestry znaków towarowych powracają na Polski rynek niczym bumerang. Niedawno dość głośno było o pismach kierowanych do nowo zarejestrowanych podmiotów. Dokumenty stylizowane na język urzędowy wskazywały odpowiedni rachunek bankowy oraz kwotę, którą należy zapłacić, aby w określonym – pseudopaństwowym – rejestrze móc się znaleźć. Również dużym echem, szczególnie w internetowych mediach, odbiła się działalność Ogólnopolskiego Rejestru Firm sp. z o.o. Wspomniana spółka postanowiła wykorzystać renomę oraz markę firmy odpowiedzialnej za stronę www.orf.pl nie do końca w zgodzie z literą prawa oraz dobrymi obyczajami za pośrednictwem własnej strony: www.ksiazka-telefoniczna.net.

 

Mechanizm funkcjonowania wspomnianej spółki był (i jest) zawsze podobny, na przestrzeni kilku lat przybierał on jednak różną formę. Począwszy od przesyłania wypełnionych druków płatności, które dotyczyć miały np. rejestrowania znaków towarowych, poprzez druki aktualizujące dane przedsiębiorcy w rejestrze prowa-dzonym przez spółkę. Ostatnia praktyka Ogólnopolskiego Rejestru Firm sp. z o.o. jest dość sprytna i może być wykorzystana przeciwko nieświadomemu przedsiębiorcy nawet przed sądem, co pokazuje przykład jednego z klientów, który zgłosił się do naszej kancelarii z prośbą o pomoc.

 

Ogólnopolski Rejestr Firm sp. z o.o. zaczął kontaktować się z przedsiębiorcami drogą telefoniczną. Schemat rozmowy jest z góry ustalony. Konsultant kontaktuje się z właścicielem przedsiębiorstwa, informując, iż reprezentuje portal „książka-telefoniczna.net”. Sama nazwa jest nieprzypadkowa, sugeruje bowiem, iż kontaktuje się z nami jedna z czołowych tego typu firm w Polsce, przez co tracimy czujność w trakcie rozmowy. Po dość kwiecistym wstępie konsultant informuje rozmówcę, że jak co roku ich rejestr jest „odświeżany”, w związku z powyższym do przedsiębiorcy został przesłany druk, w którym należy podać aktualny adres prowadzonej działalności. W rozmowie telefonicznej nie jest podawana informacja co do odpłatności wspomnianej usługi, dodatkowo nie ma mowy o jakiejkolwiek umowie.

 

Co z tego wynika?

Rozmowy nie są nagrywane, ustawodawca nie wymaga bowiem, aby tego typu działania podejmować przy udzielaniu informacji drogą telefoniczną. Natomiast po pewnym czasie do przedsiębiorcy trafia druk, w którym przede wszystkim rzuca się w oczy logo oraz pole, gdzie należy podać aktualne dane swojej firmy.

W mniej przejrzysty sposób na wspomnianym druku możemy doszukać się informacji, iż wypełnienie oraz odesłanie go jest równoznaczne z zawarciem umowy, na podstawie której dane naszej firmy będą umieszczone w rejestrze za skromne 2804,40 zł brutto. Schemat działania jest więc prosty – przedsiębiorca po wcześniejszej rozmowie telefonicznej nieświadomie wypełnia dokument, nie wczytując się w warunki zapisane małym drukiem. Po jego odesłaniu otrzymujemy fakturę VAT na wspomnianą kwotę i… zaczynają się problemy.

 

W dokumencie, który udostępnia Ogólnopolski Rejestr Firm sp. z o.o., m.in. za pośrednictwem strony www.ksiazka-telefoniczna.net, a który stanowi ogólne warunki umów, możemy znaleźć informację, iż przedsiębiorca może rozwiązać umowę w określonym terminie – zazwyczaj jest to około 14 dni od chwili odesłania druku. Dodatkowo z tego samego dokumentu dowiadujemy się, że jeżeli przed końcem obowiązywania podpisanej właśnie umowy (1 rok) w okresie trzech miesięcy nie złożymy stosownego wypowiedzenia, umowa automatycznie zostanie przedłużona na kolejny rok.

 

Działania, które opisałem powyżej, są bardzo zuchwałe. Dodatkowo mogą być traktowane przez sąd jako powód do wydania nakazu zapłaty w stosunku do przedsiębiorcy. Należy bowiem pamiętać, że o ile np. obrót z konsumentami nastawiony jest na ochronę tych ostatnich, o tyle zapisy chociażby Kodeksu cywilnego pozostawiają bardzo duże pole manewru dla obrotu między przedsiębiorcami – wynika to chociażby z doktryny prawa gospodarczego i swobody zawierania umów.

Jak więc uchronić się przed działalnością tego typu?


Zapraszamy do lektury artykuł “Wirtualne rejestry – realne faktury”, który pojawił się na łamach kwietniowego wydania magazynu sprzedawców internetowych Mensis.pl. Autorem artykułu jest Jakub Szajdziński, prawnik i współwłaściciel ENSIS Kancelaria Doradztwa Prawnego oraz współtwórca projektu Trustme.pl – oferujący m.in. darmowy wzór regulaminu sklepu internetowego.


 

Zostaw odpowiedź