fbpx
Michał Gembicki, cdp.pl

Wywiad: Michał Gembicki, CEO Cdp.pl cz.I

Michał Gembicki – Dyrektor Zarządzający Cdp.pl. Z firmą związany jest od ponad 7 lat. Fan dobrej literatury fantasy i sience-fiction. Gracz zdecydowanie okazjonalny ze słabością do strategii i PC. Z zamiłowania historyk, a z zacięcia trekkingowiec.

  • Krzysztof Rdzeń: Jak to się stało, że Michał Gembicki i Robert Wesołowski tworzą dziś nową historię CDP.pl?

Michał Gembicki: Historia jest długa i zaczyna się w momencie, gdy cdp.pl jest w grupie CD Projekt SA na Warszawskiej Giełdzie. CD Projekt SA w wyniku zamiany zmienia nazwę z CD Projekt na cdp.pl. Wszystkie te czynności są inspirowane jedną główną myślą, że grupa CD Projekt powinna być skoncentrowana na rynkach globalnych. Z jednej strony jest CD Projekt RED, czyli studio tworzące „Wiedźmina”, teraz trzeciego. To produkt skierowany przede wszystkim na rynki globalne, do graczy na całym świecie. Na drugim biegunie znajduje się druga spółka GOG.com, platforma cyfrowej dystrybucji, pierwotnie sprzedającej tzw. starsze gry. Stąd też wzięła się nazwa: Good Old Games. Serwis ten potem rozwinął się i w tej chwili konkuruje ze Steamem.

  • Cdp.pl jest zupełnie inną spółką?

To firma zajmująca się dystrybucją produktów fizycznych od 20 lat. Od 2012 roku posiada również własną platformę cyfrowej dystrybucji, ale skierowaną tylko i wyłącznie do Polaków. Tu pojawia się problem strategiczny, dlatego, że jeśli rozwijam biznes globalny, to nie mogę skupiać się na tym lokalnym. Ten dysonans spowodował, że tak naprawdę w 2013 zauważyliśmy, iż nie jest to najlepszy sposób, żeby rozwijać się biznesowo. Przeprowadziliśmy próby sprzedaży cdp.pl przez CD Projekt. Był taki moment, kiedy było to nawet raportowane giełdowo, publicznie, oficjalnie. Pojawiła się informacja, że firma PCS zainteresowała się zakupem, ale ponieważ Robert Wesołowski i ja byliśmy od lat (Robert od dziesięciu lat, ja od ośmiu) związani z firmą jako jej Zarząd, stwierdziliśmy wspólnie, że aby kontynuować działalność firmy, najlepiej będzie, jeśli wykupimy tę spółkę.

Działania takie były po myśli właścicieli grupy, którzy mieli do spółki sentyment, o ile w biznesie można mówić o sentymentach, i nie chcieli, żeby trafiła ona w ręce na przykład jakichś bezdusznych funduszy. W efekcie dość szybko osiągnęliśmy porozumienie i ostatecznie w 2014 roku objęliśmy 90% udziałów w spółce cdp.pl. Pozostałe 9% to udział CD Projekt S.A. W tej chwili możemy już myśleć o tym, żeby realizować strategię rozwoju spółki w Polsce.

  • cdp.pl to platforma dystrybucji gier i produktów cyfrowych. Jesteście mocno osadzeni w e-commerce, dotychczas nie dystrybuowaliście jednak produktów fizycznych do klienta detalicznego. Jak z takiej perspektywy wygląda e-handel w Polsce?

To bardzo ciekawa kwestia. Wejście w dystrybucję cyfrową było naturalnym etapem rozwoju i rynku, i firmy. Jeśli spojrzymy na cdp.pl globalnie, to istniejemy od 1999 roku, czyli już 20 lat, a dopiero od 2012 dystrybuujemy swoje produkty cyfrowo. Przez 18 lat rozwijaliśmy się zatem razem z rynkiem, który w Polsce miał się świetnie. Segment gier w postaci pudełkowej rozkwitał z roku na rok, szczególnie obfitym i dynamicznym okresem były lata 2006-2009. To był świetny biznes.
W latach 2008-2009 wybuchł kryzys finansowy, sprzedaż już nigdy nie wróciła do wskaźników sprzed tego okresu. Było to też związane ze zmianą modelu konsumpcji gier. Dało się zauważyć globalny trend rozwoju Steama, czyli platformy cyfrowej dystrybucji. Gracze, czyli ci najbardziej zaawansowani technologicznie konsumenci, uświadomili sobie, że pudełka są im de facto niepotrzebne, ponieważ tak naprawdę chodzi o klucz do aktywacji przez Internet. Dostrzegliśmy ten trend i widząc rozwój GOG.com, który istniał już od 2008 r., stwierdziliśmy, że trzeba zacząć myśleć w ten sposób, czuliśmy, że fizyczna dystrybucja może się lada moment skończyć. Postanowiliśmy zbudować coś, co pozwoliłoby nam przerzucić część obrotów z handlu ze sklepami do Internetu, gdzie chcieliśmy sprzedawać bezpośrednio do klienta końcowego.
Jako firma bardzo sobie to cenimy, jesteśmy mocno skierowani na klienta. Lubimy robić fajne rzeczy, czasem nawet na krawędzi opłacalności. Handel w postaci B2B takich szans nie daje, zawsze pomiędzy firmą a klientem jest pośrednik. I właśnie dlatego w 2012 roku zbudowaliśmy cdp.pl. Zaczynaliśmy od 30 gier sprzedawanych cyfrowo, dzisiaj, po 2 latach, mamy 6000 produktów i oprócz gier oferujemy też e-booki, audiobooki, komiksy i filmy. W pewnym stopniu więc ewoluowaliśmy – od niszowego serwisu z 30 grami do dość dużej witryny, która ma obecnie ponad 200 tys. zarejestrowanych użytkowników.

  • Jaki jest udział platformy cdp.pl w całych obrotach spółki?

Udział w tej chwili jest bardzo mały, możemy przyjąć, iż jest to 10-15% w zależności od roku i dostępnych tytułów. Wydawałoby się więc, że warto rozważyć odrzucenie tego ciężaru, z drugiej strony jednak ten obrót jest dużo wyższy jeśli chodzi o marżę, która w przypadku cyfrowej dystrybucji sięga średnio kilkudziesięciu procent, podczas gdy w tej fizycznej spada już w pobliże 10%. Ta różnica jest kluczem. Gdybyśmy wyobrazili sobie, że uda się osiągnąć obroty na podobnym poziomie, zysk byłby o wiele wyższy. Przekroczenie tego poziomu jest oczywiście trudne i wymaga dużych inwestycji oraz nakładów, chociażby w promocję cyfrowej dystrybucji. I w tym momencie natrafiliśmy na barierę świadomości użytkowników, graczy, którzy umieją ściągnąć i pobrać wszystko, w tym e-booki czy audiobooki. Klient jeszcze nie rozumie, czym jest cyfrowy zakup. To widać na przykładzie wielu kampanii, które prowadzimy. Mamy bardzo dobre przejście z bannera na kartę produktu. Klient wie, że jest to fajna oferta, ale nie finalizuje zakupu. Czasem nawet zdarza się, że dokonuje transakcji, lecz później dzwoni, aby się zapytać, kiedy dojdzie paczka z produktem. Wydaje mi się, że jesteśmy w momencie, gdy klienci w Polsce są dobrze przygotowani do korzystania z e-commerce wysyłkowego, ale cyfrowa dystrybucja wciąż należy do przyszłości.

 

Czytaj cz.II wywiadu – tutaj

 


Wywiad pochodzi z 33 numeru Mensis.pl
Krzysztof Rdzeń

 

Zamów drukowany Mensis.pl lub czytaj darmowe fragmenty online:

 

Zostaw odpowiedź