fbpx

Zakupy grupowe po polsku

W ostatnim roku mogliśmy zaobserwować ogromny boom na tzw. zakupy grupowe. Pojęcie to nie jest już obce większości internautów, jednak daleko mu obecnie do pierwowzoru. Obecnie zakupy grupowe to często „bazary ofertowe”, sposób na łatwą promocję dla partnerów i szybki zarobek dla właściciela „grupówki”.

Pojawia się jednak pytanie: czy przy tak łatwej szansie zarobienia dużych pieniędzy przypadkiem „ktoś” nie zostaje zapomniany?

Jak to działa?

Procedura jest bardzo prosta. Potencjalny partner zgłasza się do serwisu zakupów grupowych z chęcią sprzedaży swojego produktu lub usługi po promocyjnej cenie. Minimalny wymóg obniżki ceny to 50%. Wspólnie z przedstawicielem handlowym przygotowywana jest oferta promocyjna, która przechodzi weryfikację serwisu. Jeśli oferta zostanie zaakceptowana, pozostaje czekać na wyznaczenie terminu, zatwierdzić proponowany wygląd strony ofertowej i trzymać kciuki za pomyślną sprzedaż. Zakupy grupowe pobierają stosowną prowizję (od 15% do nawet 50%). Wypłacana jest ona albo od wszystkich sprzedanych ofert, albo tylko od tych, których kupony aktywowali klienci. Partner w łatwy sposób otrzymuje promocję, zdobywa nowych klientów i swoją część zysków, klient zaś korzysta z jedynej w swoim rodzaju, wyjątkowej oferty promocyjnej. W takiej sytuacji zaczynamy się zastanawiać, czy nie jest to złoty interes dla wszystkich stron? Okazuje się, że nie jest tak różowo.

Problem polega na tym, że w tym „złotym interesie” coraz częściej realizowana jest jedynie potrzeba serwisu pośredniczącego na coraz większe zyski. Pozostałe strony tej transakcji, czyli partner oraz klient docelowy, zostają często wprowadzeni w błąd, by nie rzec, że często bywają oszukani. W jaki sposób? Obecnie ogromna popularność „grupówek” oraz wizja łatwego zarobku powoduje, że wspomniane serwisy nie mogą narzekać na brak ofert. Teoretycznie istniejące w nich działy weryfikacji, oprócz sprawdzenia potencjału marketingowego, powinny weryfikować też, czy potencjalny partner jest wiarygodny i czy faktycznie jest w stanie dostarczyć prezentowaną usługę w jakościowy sposób, aby klient końcowy był usatysfakcjonowany. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że już na tym etapie często pojawia się problem. Serwisy zakupów grupowych często biorą wszystko jak leci, a jedynym elementem, który jest weryfikowany, staje się wysokość prowizji pobierana przez pośrednika.

Jak weryfikowany jest Partner?

Jako partner nie powinienem narzekać, ponieważ wiem, że cokolwiek zaproponuję, prawdopodobnie przejdzie dalej i zostanie opublikowane, a jednocześnie skorzystam z zasobów baz mailingowych oraz usług promocyjnych, które tylko podbudują wizerunek firmy. Pytanie jednak, czy nie cierpi na tym klient? Czy przypadkiem rolą przedstawiciela handlowego oraz działu weryfikacji nie powinno być sprawdzenie jakości usługi oraz możliwości jej realizacji?

Przykład naszej firmy. Usługi, które proponujemy w ramach zakupów grupowych, to nauczanie języka obcego przez internet; wszystko dostępne jest na platformie online. Logicznym elementem procesu weryfikacji powinno być zapytanie o login i hasło dostępu do platformy, aby sprawdzić faktyczną jakość istniejących usług; weryfikacja w tej sytuacji nie wymagałaby nawet wysyłania przedstawiciela „w teren”. W chwili obecnej swoje usługi sprzedawaliśmy na 8 portalach zakupów grupowych; o login i hasło zostaliśmy poproszeni 1 (słownie: jeden!) raz.

Co stałoby się, gdyby tak naprawdę po zalogowaniu na platformie oczom użytkownika ukazało się zaledwie kilka prezentacji lub nic nie wartych dokumentów? Umowa często jest skonstruowana tak, że swoją płatność otrzymujemy tuż po zakończeniu oferty i nie ma w niej słowa o konieczności wycofania realizacji bądź zwrotu pieniędzy. Tak naprawdę będąc oszustem moglibyśmy się zapaść po ziemię i zniknąć z pieniędzmi. A co z klientem, który ufa, że oferta proponowana przez portal jest faktycznie sprawdzona?

Kilka tysięcy oszukanych klientów na 1 ofercie

Powyższy przykład jest hipotetyczny. Tymczasem prawdziwych bubli na zakupach grupowych można znaleźć coraz więcej. Warto przypomnieć choćby nagłośnione przez media przykłady: Pendrive 128 Gb za 79 złotych czy ofertę szkoły językowej „BBC learning”, która nie miała nic wspólnego z BBC, a zdjęcia nauczycieli wzięła z Googla). le także o opiniachCoraz częściej słyszy się też opinie znajomych, którzy otrzymują bardzo niskiej jakości produkty lub nie mogą umówić się na wolny termin w celu realizacji wykupionej usługi. Problem nie dotyczy jednak wyłącznie klientów, ale także sprzedających za pośrednictwem „grupówek” partnerów.

Podstawowym problemem jest obsługa klienta. Szczerze mówiąc – odwołując się ponownie do powyższych doświadczeń – rzadko kiedy, wybierając numer telefonu do przedstawiciela handlowego, spodziewam się, że odbierze on za pierwszym razem. Często wielokrotne telefonowanie i wysyłanie maili nie skutkuje, a cała firma czeka na potwierdzenie terminu publikacji oferty promocyjnej, aby dopasować pozostałe działania. Prawdziwy problem pojawia się niejednokrotnie w momencie potwierdzenia publikacji… na jutro lub pojutrze. Brak akceptacji często oznacza oczekiwanie w niepewności przez parę następnych tygodnido ostatniej chwili, kiedy to historia może się powtórzyć.

Czy współpracować z „grupówkami”?

Zakupy grupowe mogą stanowić złoty interes dla wszystkich zainteresowanych stron. Problemem jest jednak narastający wokół „grupówek” czarny PR. Coraz częściej zadaję sobie pytanie, co będzie, gdy partnerzy zaczną wycofywać swoje oferty ze względu na utożsamianie marki z niskiej jakości usługami/produktami w przypadku wystawienia się na zakupach grupowych? Co, jeśli klienci masowo przestaną korzystać z ofert promocyjnych (już teraz obserwujemy nieznaczne spadki w zestawieniach m.in. Megapanelu, zob. Wirtualne Media – www.wirtualnemedia.pl/artykul/zakupy-grupowe-groupon-w-dol-citeam-przed-gruperem, oraz Interaktywnie.com – interaktywnie.com/biznes/artykuly/e-commerce/citeam-spada-o-dwa-miejsca-mydeal-rosnie-22114)? Czy będzie to moment na ratowanie jakości i wdrożenie sprawdzonego systemu weryfikacji ofert oraz jakościowej obsługi partnera? Czy też jednak nastąpi przesycenie rynku, a następnie z ponad 40 działających w kraju serwisów pozostanie nieliczna garstka z niewielką ilością średnio atrakcyjnych ofert? Na te pytania w chwili obecnej nie znajdziemy odpowiedzi, warto jednak dwa razy zastanowić się, zanim ponownie zainteresujemy się kolejną „ciekawą ofertą” lub zdecydujemy na rozszerzenie swojego portfolio kanałów sprzedaży o serwis zakupów grupowych.


Artykuł „Zakupy grupowe po polsku” pochodzi z miesięcznika Mensis.pl nr 3, styczeń 2012. Autor: Mateusz Pośpieszny & Krzysztof Wojewodzic


 

2 komentarze

  1. Mateusz 12-06-2012
  2. Tomasz 13-06-2012

Zostaw odpowiedź