fbpx

Zalando wchodzi w dostawę same-day, Argos skapitulował

Pochód e-commercowej awangardy postępuje w jednoznacznym kierunku – wyeliminowaniu ryzyka oraz „czasowego laga” pomiędzy kliknięciem guzika kupuje, a odebraniem przesyłki. Tym razem pora na aktualizację dotyczącą eliminowaniu czasowego laga i to nie w USA, ale w Europie.

Po udanych testach dostawę same-day wprowadzają kolejne sklepy (Zalando), ale nie wszystkie dają radę nadążyć z logistyką (Argos).

 

 

Brytyjski Argos, sklep z szeroko pojętymi artykułami gospodarstwa domowego, którego obroty idą w miliardy funtów, zatrudnienie w dziesiątki tysiące osób, zaś historia sięga czasów sprzedaży katalogowej odważnie wprowadził ten jesieni dostawę same-day, za co zapłacił swoją reputacją. Usługa o nazwie Fast Track została uruchomiona w październiku z myślą o listopadowej gorączce zakupowej wokół Czarnego Piątku. Aby rozładować nawał kupujących w sklepach naziemnych Argos niezwykle odważnie postanowił doręczać wysyłki same-day bezpłatnie.

 

Efekt? W szczytowych momentach promocji Argos odnotowywał 18 zamówień na sekundę! Doręczenia w opcji same-day wydłużyły się znacząco – pełne załatwienie sprawy kupujących łącznie z refundowaniem poniesionych kosztów nawet do 10 dni! Obciążone infolinie odpowiadały średnio po 40 minutach oczekiwania. Sprawa zaległości Argosa względem klientów obiegła praktycznie wszystkie najważniejsze media w Wielkiej Brytanii.

 

Skoro już wiemy, jakie ryzyko ponosimy decydując się na dostawę same-day, zobaczmy w co wpakowało się niemieckie Zalando. Te właśnie zakończyło testy dostawy same-day na terenie Kolonii oraz Bonn, gdzie przez cały wrzesień testowano stosowne rozwiązania logistyczne. Teraz program same-day wchodzi do stałej oferty na terenie 10 niemieckich miast, jak na razie także za darmo wraz z bezpłatnym zwrotem! Partnerem Zalando został niemiecki startup Liefery, który oferuje sklepom dostawy lokalnym klientom w ciągu nawet 90 minut.

 

Zostaw odpowiedź