fbpx

Zdjęcie, to także komunikat do klientów

W jednej z najpopularniejszych sieci sklepów sprzedających sprzęt elektroniczny często można spotkać klientów, których bez wahania przypisujemy do grupy „apaczy”. Na pytanie sprzedawców czy mogą w czymś pomóc odpowiadają po prostu „A patrzę sobie tylko”. To właśnie pojawienie się sieci w stylu MediaMarkt umożliwiło klientom e-sklepów „pomacanie” towaru, sprawdzenie jak w rzeczywistości on wygląda i dopiero późniejsze skierowanie swoich wirtualnych kroków ku zakupom internetowym.

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest banalnie prosta – konsument chciałby dokładnie poznać towar.

Właśnie dlatego właściciele sklepów internatowych stoją przed bardzo dużym wyzwaniem. Wyzwaniem, które polega na dokładnej prezentacji towaru i skłonienia internauty do zakupu. Jak na razie nie możemy skorzystać z technologii która umożliwi nam dotykanie przedmiotów on-line, pozostaje nam poleganie na opisie towaru. A pewnie za kilka, kilkanaście lat i taka możliwość techniczna się pojawi. Nie wiem jednak, czy dotykanie przez Internet akurat najmocniej wykorzystywane będzie w e-handlu… 😉

Ludzie kupują oczami

Banalne już hasło „ludzie kupują oczami” idealnie koresponduje z typowym zachowaniem e-klienta. Bardzo ważny jest dla niego opis wraz ze zdjęciem. A może właśnie przede wszystkim zwraca uwagę na zdjęcie? W dobie Web 2.0 i eksplozji popularności serwisów „zdjęciowo-multimedialnych” (Pinterest, YouTube, Instagram) przeciętny internauta nie pała radością do czytania tekstu. On chciałby widzieć multimedia. Potwierdzają to badania serwisu okazje.info – 81% internautów wybierając produkt do porównania cen kieruje się ich zdjęciem, a tylko 7,6% klikało w nazwę.

W opozycji do tych spostrzeżeń pozostają niestety sklepy internetowe. Jeżeli ich właściciele po macoszemu traktują kwestie tworzenia własnych opisów produktów, to już w ogóle nie przywiązują wagi do zdjęć. Najprościej pobrać fotografie ze strony producenta, konkurencji albo po prostu z wyszukiwarki grafik Google. Przecież jak coś jest w Internecie, to należy do nas wszystkich…

Oczywiście trudno jest namówić do tworzenia własnych fotografii jeżeli producent towaru dostarcza nam świetne zdjęcia. A co jeżeli nie dostarcza? Warto rozważyć tworzenie ich na własną rękę lub zlecenie tego zadania fotografowi.

Lustrzanka za kilkanaście tysięcy to absolutne minimum?

Prowadząc warsztaty z edycji zdjęć dla sprzedawców internetowych w trakcie Edukacyjnych Spotkań Allegro, wielokrotnie prowokowałem uczestników do odpowiedzi na pytanie jaki sprzęt jest odpowiedni do fotografii produktowej. W większości mogłem usłyszeć: lustrzanka, komplet obiektywów, lampy studyjne!

Na pewno może być to pomocne, ale na początku można posłużyć się amatorskim zestawem. On również sprosta zadaniu stworzenia zdjęć dla e-sklepu. Zastanówmy się więc nad prostym wyliczeniem kosztów. Jak widać nie są one takie wysokie, a naprawdę pozwolą stworzyć interesujące fotografie.

 

Zestaw „na start”:

  • Popularny model aparatu cyfrowego* 500 zł

  • Statyw do aparatu 100 zł

  • Dwie lampki na biurko 100 zł

  • Dwie żarówki fotograficzne 100 zł

  • Tło – idealny jest brystol ze sklepu papierniczego 50 zł

* ważne aby posiadał manualną możliwość ustawienia parametrów wykonywania zdjęć

Dobre fotografie produktowe

Mając już zaplecze sprzętowe możemy przejść do realizacji zdjęć. Opis sposobu wykonania zdjęcia (dobór przesłony, ogniskowej, głębi ostrości, ustawienie świateł) to materiał na zupełnie osobny artykuł (a może nawet książkę?). Z racji tego skupię się na trzech podstawowych zasadach i spostrzeżeniach.

  1. Stylizacja, prezentacja i różne ujęcia na fotografii

Zadbaj o to, aby fotografia wykonana była nie tylko dobrze technicznie ale miała również wartość marketingową. Dobrze jest zastanowić się jakie ujęcia chciałby oglądać potencjalny klient – czy powinny być to detale przedmiotu, a może warto umieścić go w jakimś kontekście. Określone branże mogą także wymuszać pewną konwencję ustawiania. Odzież zawsze lepiej wygląda na modelce, a sprzęt turystyczny lepiej zaprezentować w plenerze.

Przykład mało udanej prezentacji towaru można zobaczyć na poniższych zdjęciach. Fotografie pochodzą z aukcji internetowych.

zdjecia-1

  1. Tło i oświetlenie

Klasyczne fotografie produktowe posiadają stonowane tło w jednolitym kolorze. Pozwala to klientowi skupić się na reklamowanym towarze. Czasami warto jednak poeksperymentować i umieścić przedmioty w ich naturalnym środowisku. Zwróćmy również uwagę na oświetlenie, które nie powinno prowadzić ani do prześwietlenia ani do niedoświetlenia zdjęcia. Ważne jest również realne odzwierciedlenie kolorów sprzedawanego przedmiotu.

Kolejne przykłady jak nie postępować można odnaleźć poniżej.

zdjecia-2

  1. Nigdy nie retuszuj rzeczywistości

Jak już wiesz, zdjęcie powinno nieść ze sobą przekaz sprzedażowy. Powinno po prostu skłaniać do dokonania zakupu. Nie próbuj jednak zmieniać rzeczywistości i oszukiwać klientów. Prędzej czy później prawda zawsze wyjdzie na jaw.

Poniżej jeden ze sławnych przykładów prezentacji na stronie internetowej oferty pewnego hotelu z Łodzi.

A jeżeli zdjęcie nie wystarczy?

W niektórych branżach o nietypowym asortymencie oprócz prezentacji zdjęcia warto rozważyć wdrożenie rozwiązań wideo. Filmy to nie tylko lepsza prezentacja produktów, ale także możliwość przyciągnięcia uwagi i budowania emocji. To wszystko przekłada się oczywiście na wzrost sprzedaży.

Swego czasu dla sklepu DomŚwiatła.pl eksperymentowaliśmy z video prezentacjami produktów. W Divante razem z LookyCreative przygotowaliśmy około 40-sekundowe spoty w jakości HD720 dla wybranej grupy sześciu produktów.

Oglądalność produktów z prezentacjami wideo wzrosła 8-krotnie, podobnie zachowała się zmiana średniego czasu pobytu (z 50 sekund do 1:59 minuty). W większości (75%) filmy zostały obejrzane w całości. Pełne case study dostępne na stronach Divante.

A gdzie sprzedaż? Mimo, że nie odnotowano znacznych wzrostów sprzedaży promowanych produktów, to uzyskano inne ciekawe efekty. Przede wszystkim zwiększyło się zaangażowanie użytkowników, a filmy stały się dobrym pretekstem do pozyskania nowych użytkowników chociażby z mediów społecznościowych. Warto również wspomnieć, że koszt wdrożenia tego rozwiązania nie przekroczył kosztów organizacji sesji fotograficznej. Jest to więc ciekawa alternatywa.


Autorem artykułu jest Marcin Cichoń – Absolwent Informatyki i Ekonometrii na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. W latach 2009 – 2011 niósł kaganek oświaty w polskim e-commerce jako wykładowca Akademii Allegro. Obecnie Project Manager w agencji interaktywnej Ideacto, gdzie odpowiada za zarządzanie projektami, działania SEO i SEM, projektowanie serwisów internetowych.


Zostaw odpowiedź