fbpx

Życie czy praca? Work-life balance jako koncepcja zgodności wartości

Niestety, nadal większość z nas musi wybierać, ponieważ model „praca to życie i życie to praca” pozostaje nieosiągalny. Co więcej, spora część z nas uważam, że stwierdzenia typu „praca to życie, życie to praca” to pewny objaw pracoholizmu.

A chodzi tu o coś zupełnie innego, mianowicie: zgodność postawy życiowej z postawą pracownika.

 

 

Postawa życiowa i postawa pracownika nie są do końca właściwymi zbitkami słownymi. Bardziej pasuje tu „nastawienie do życia” i „nastawienie do pracy”, a może najlepiej „życiowy stosunek do pracy”. Wtedy też może się okazać, że wybór życie czy praca jest wyborem przynajmniej po części pozornym. Dlaczego?

 

Problem tkwi w mentalności. Jeśli moment wyjścia z pracy jest dla Was chwilą, w której czujecie się jakby ktoś odpiął Wam kulę od nogi, to jest to najostrzejsze z możliwych napięć między życiem a pracą. Pojawia się ono u osób, które wyznają odmienne wartości i zasady w życiu i muszą wyznawać zasady i wartości odmienne w pracy. Nie jest tu wyraźnie powiedziane, który pakiet wartości i zasad jest właściwy, a który nie. Ale ich maksymalna zgodność jest tym, co faktycznie powinno uchodzić za udany model balansowania między pracą a życiem.

 

Wielu pracodawców i jeszcze większa rzesza pracowników uważa, że istotą balansu między życiem prywatnym a pracą jest wyraźne postawienie grubej kreski między godzinami pracy, a godzinami wolnymi. Rzeczywiście, nagminne zajmowanie czasu wolnego sprawami służbowymi jest problematyczne, a przede wszystkim męczące, co źle wpływa na wydajność pracownika.

 

Z drugiej strony, większość pracowników bez skrępowania przyznaje się do załatwiania swoich prywatnych spraw w czasie pracy i wcale nie chodzi tu o sytuacje wyjątkowe, wymagające zwolnienia się z pracy. Wtedy okazuje się, że konflikt między czasem prywatnym a zawodowym nie jest już tak silny i niemożliwy do pokonania.

 

Pełna treść artykułu pojawi się w kolejnym wydaniu Mensis.pl

Zostaw odpowiedź